Wydarzenia Halsowanie U Bezana Żaglokultura Żaglopodróże Sylwetki
Debiuty Korespondenci Galeria Pogoria Linki Home

 

>> Redakcja

>> Księga Gości

 

 

 

 

PZŻ – czas na zmiany

Odkąd zostało mi dane zostać delegatem na Sejmik PZŻ skrzynka pocztowa zapełnia się w tempie błyskawicy. Sam Prezes nie omieszkał do mnie napisać, co wcześniej się nie zdarzało. Prawdopodobnie wie, że ma silnego przeciwnika, jakim jest Tomek Chamera, który zaczął budować na nowo pomysł na PZŻ i to w dodatku we właściwym miejscu. Ma koncepcję na siebie - jeździ słucha notuje wyciąga wnioski i przedstawia po kolei jako swój konkretny, rzeczowy program na zmianę żeglarstwa i PZŻtu. Ustępujący Prezes co prawda mówi wiele i zdaje się, że bardzo rzeczowo oceniając przy tym obecną sytuację, ale w swoich informacjach wypada dość blado. Zapewnia, że wie jak naprawić, jak zmienić, jak zrobić aby było lepiej. Nie wiem, ale jakoś po tylu latach rządów dla mnie brzmi mało wiarygodnie i czuję, że bardziej ktoś… znowu chce być… chce mieć niż sprawić by cokolwiek zmienić. Oglądając się za siebie trudno mi ocenić, z dzisiejszej perspektywy i po tylu latach rządów, dokonania ustępującej władzy chociażby miernie, a wrażenie jakie odnoszę to takie, że dzisiejszy PZŻ wygląda jak marina w Trzebieży.

Dr Tomasz Chamera były zawodnik, obecnie pracownik Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku na tle urzędującego Prezesa wydaje się człowiekiem bez wad. Przez wiele lat jako Wiceprezes PZŻ ds. sportu udowodnił, że zna się na tym do czego związek sportowy jest powołany czyli na sporcie. Oczywiście każdy, kto zastanawiałby się czy zawodnik będzie dobrym prezesem związku sportowego, powinien spojrzeć w stronę Polskiego Związku Piłki Nożnej i dokonać samodzielnej oceny.

W Tomku najbardziej podoba mi się ta cecha, która określa jego świadomość funkcjonowania PZŻtu. A przecież wszyscy wiemy, że to instytucja różna od wszystkich innych narodowych związków sportowych i ma swoje ważne fundamenty na których stoi, a ludzie często nie związani ze sportem są jego członkami. I tutaj zaczyna się to co w PZŻcie staje się najistotniejsze czyli terenowi działacze, regaty znający tylko z wyścigów jachtów kabinowych w klasie open i to jest to co w moim mniemaniu zauważył kandydat Tomasz Chamera.

Oczywiście problemy związane z tą organizacją, a w konsekwencji próba ich rozwiązywania nie udała się ustępującemu Prezesowi, na czym zapewne polegnie w nadchodzących wyborach. Działacze często niezwiązani ze sportem pewnie spowodują , że nadejdzie nowe i Tomek Chamera dostanie ten mandat, ale od niego samego będzie zależało to czy uda mu się zrealizować swoje zamiary.

Już wkrótce, w niedziele 23 kwietnia poznamy nazwiska ludzi, którzy znajdą się w jego otoczeniu. To oni pokierują „nowym, zmienionym” związkiem.

 

WT Lolek

(nazwisko autora znane Redakcji)