Wydarzenia Halsowanie U Bezana Żaglokultura Żaglopodróże Sylwetki
Debiuty Korespondenci Galeria Pogoria Linki Home

 

 

 

 

Monitor 33 , siedemdziesiąt dwa lata czynnej służby Royal Navy.

 

W poprzednim artykule opisującym zmiany zaobserwowane po kilku latach naszej nieobecności w Portsmouth Historic Dockyard, mieliście okazję przeczytać o zdecydowanie pechowym okręcie królewskiej floty. Dzisiaj chciałbym zwrócić waszą uwagę na inną jednostkę Royal Navy, którą służący na niej marynarze, nie bez powodu, nazywali lucky ship!

Obiekt, o którym mowa został otwarty do zwiedzania całkiem niedawno, gdyż dopiero na setną rocznice wybuchu I Wojny Światowej, jest, to bowiem jeden z naprawdę nielicznych na świecie, ocalałych weteranów morskich bitew tamtego okresu.

Okręt HMS Monitor 33, to jeden z pięciu wybudowanych w niezwykłym pośpiechu statków pomocniczych dla Brytyjskiej Royal Navy. Stępkę położono w 15 marca 1915 roku, a w pięć tygodni później jednostkę zwodowano. Użyto do budowy najtańszych materiałów. Zrezygnowano z opancerzenia instalacji wentylacyjnych i grzewczych. Blachy, z których wykonano burty i pokład były bardzo cienkie, co powodowało w czasie eksploatacji niesamowite komplikacje techniczne. Dowodem na pośpiech niech będzie fakt, że pomylono nawet obliczenia konstrukcyjne dotyczące wyporności jednostki. Założenie było takie. Ma być to seria okrętów tanich, o małym zanurzeniu, zdolnych do noszenia na pokładzie jak największej średnicy artylerii zdolnej do skutecznego rażenia celów na lądzie. Na Monitora 33 trafiły, zatem dwa ciężkie działa zdemontowane z kazamat pancernika HMS Queen Elizabeth, typu Mk XII kalibru 152mm.

Pomysł powstania takiej „hybrydy” zaświtał w gabinecie ówczesnego Pierwszego Lorda Admiralicji sir Winstona Churchilla. W roku 1915 sytuacja na froncie zachodnim I Wojny Światowej ustabilizowała się. Europa przecięta została okopami i nic nie wskazywało na szybkie rozstrzygnięcie konfliktu. Postanowiono, zatem wyeliminować z konfliktu Imperium Osmańskie, jednocześnie otworzyć możliwość dostaw morskich dla Rosji. Cel ten miał być osiągnięty dzięki ogromnej operacji morskiej w rejonie Dardaneli i pierwszemu na taką skalę, desantowi morskiemu pod Gallapoli. Operowanie w płytkich wodach przybrzeżnych i skuteczne zwalczanie celów naziemnych w tym baterii nadmorskich groźnych dla ciężkich jednostek floty królewskiej, miały wziąć na siebie okręty typu Monitor.

Monitor 33 uczestniczył we wszystkich wymienionych powyżej operacjach. W przeciwieństwie do innych statków tej serii, nigdy nie został poważnie ostrzelany. Odnotowano kilka niegroźnych trafień artylerii brzegowej. Jeden pocisk przebił nawet cienki pokład, ale okazał się niewypałem. Ofiarą tego ataku został jedynie kot kapitana, niezbyt lubiany prezent od teściowej dowódcy okrętu.

Po fiasku Operacji Dardaneli, Monitor 33 brał udział w wojnie domowej w Rosji. Po zakończeniu działań wojennych wrócił do Wielkiej Brytanii i pod zmienioną nazwą HMS Minevra, służył, jako stawiacz min.

Wybuch II Wojny Światowej uratował przestarzały już wówczas okręt przed złomowaniem. Anglia potrzebowała wszystkich zdolnych do walki okrętów, a Monitor 33, szczęśliwym trafem wyposażono w dość przyzwoity jak na owe czasy silnik.

Okręt pełnił służbę przy stawianiu sieci zaporowych i jako hulk paliwowy. W końcowej fazie wojny przystosowany został do służby, jako pływający warsztat naprawczy. Taką funkcję spełniał do 1987 roku. Za zasługi w służbie, podczas obu wojen światowych i ciekawą historię, jednostka przekazana została do muzeum morskiego Historic Dockyard w Portsmouth. Całe lata trwała rekonstrukcja nadbudówki, pokładu i uzbrojenia identyczna do tej, jaką nosił okręt w czasie operacji Dardaneli. Obecnie spoczywa w suchym docku w sąsiedztwie słynnej HMS Victory.

Zwiedzanie okrętu to ciekawa podróż w czasy, które zmieniły rozkład sił w Europie i przywróciły nasz kraj na mapy świata. Oglądając ogromną artylerie pokładową, warto zagadnąć przewodniczkę o kilka szczegółów technicznych. To właśnie z takiej konwersacji dowiedzieliśmy się, że w czasie prowadzenia ognia z tych ciężkich dział, blachy pokładu wyginały się i deformowały. Marynarze młotami prostowali je po zakończeniu ostrzału!

Niskie wnętrza Monitora 33, pachniały farba, ropą i olejem. Temperatura była nie do zniesienia w niewentylowanym luku składu amunicji. Dotykaliśmy wielkich wydarzeń i niezwykłej historii. Niezwykłe to doświadczenia polecamy zdecydowanie każdemu miłośnikowi marynistyki, którego szlaki zawiodą do Portsmouth Historyc Dockyard.

Z pokładu Lucki Ship HMS Monitor 33.

Tomasz. Bezan. Mazur.

Londyn 05.08.2016.