--------

 

 

 

 

 

Dinghy Show 2017, w poszukiwaniu nowych inspiracji.

Organizowana corocznie żeglarska wystawa Dinghy Show, otwiera niejako wiosenno-letni sezon żeglarski na terenie Wielkiej Brytanii. Jak to już wielokrotnie na łamach naszej strony podkreślałem, zdecydowanie większą sympatią darze ekspozycję na Alexandra Palac, od London Boat Show umiejscowionego w hali na ExCel. Są to dwa różne światy i dwa zupełnie różne sposoby uprawiania i postrzegania wodniactwa. Dinghy Show odbywa się przy pełniej koordynacji techniczno-organizacyjnej z RYA. Czyni to imprezę przyjazną dla ludzi kochających wiatr, wodę i wolność, jaką daje swobodne obcowanie z naturą. Zdecydowanie mniej jest tu chromu i niklu, a więcej szeroko rozumianego żeglarstwa. O rozbieżnościach cenowych sprzętu nie chciałbym nawet pisać, gdyż jest to kosmos! Na Alexandra Palac sensowną łódkę do wyczynowych regat, można kupić na kilka tysięcy funtów. I nawet szkoda porównywać tego do cen z London Boat Show. Reasumując, dla mnie Dinghy Show pozostanie na zawsze wystawą „dla ludzi” natomiast London Boat Show, jest oderwane od rzeczywistości. Najciekawsze jest, że wielu naszych rodaków odwiedza ExCel. Alexandra Palac raczej omijając. Marzyciele ci Polacy, jak powiedział kiedyś ktoś ważny dla historii Europy.

Niemniej jednak kilku marzycieli i wizjonerów z kraju z nad Wisły, wniosło swoje trzy grosze do meblowania naszego świata! Nie zważając, zatem na przeciwności postanowiłem do nich dołączyć, by na własnym małym podwórku przyczynić się do pozytywnych zmian.

Z wieloletniego doświadczenia wiem, że ludzi znacznie łatwiej jest podzielić niż skłonić do wspólnego działania. Wystarczy umiejętnie zagrać na poczuciu dumy, przypomnieć jakieś dawne zatargi, lub pominąć kogoś w honorach. I już mamy lawinę niedomówień, plotek i intryg, które na wiele lat potrafią sparaliżować wszelkie próby wspólnego działania. Najgorsze jest, że żadne racjonalne argumenty nie są wstanie przebić się przez powstałe mury i znaczna liczba kapitalnych inicjatyw ginie.

Wiele lat temu kolega kapitan Jan Watrobiński, zainicjował integracje klubów żeglarskich działających na akwenach Pogoria w Dąbrowie Górniczej. Pokłosiem tego działania były wspólne szkolenia, regaty, imprezy kulturalne, ogniska, odwiedziny w sąsiednich klubach a nawet liga siatkówki międzyklubowej! Okazało się bowiem, że każdy z pojedynczych ośrodków nie posiada ani pełnej bazy sprzętowej, ani kadrowej do realizacji tych projektów indywidualnie. Natomiast razem sprawa okazała się możliwa i łatwa do zrobienia. Nadmienić trzeba, że zjednoczone kluby szybko zostały spostrzeżone przez władze miasta. Nie sposób pominąć w rozmowach, czy podziale środków na sport, sporej rzeszy mieszkańców regionu, potencjalnych wyborców! Ta właśnie idea przyświecała mi, gdy pewnej niedzieli zapowiedziałem się na herbatkę do Jurka Knabe.

Mija już blisko trzynaście lat od wejścia naszego kraju do struktur Unii Europejskiej, a co za tym idzie naszego legalnego pobytu, pracy i działalności w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii. Ogromna ilość naszych rodaków zamieszkała na Wyspach znajdując tu miejsce do realizacji życia zawodowego, rodzinnego czy edukacji. W liczbie tej znalazła się i spora grupa żeglarzy, którzy swoją pasje z Polski chcieli uprawiać w Anglii.

Wiele było prób na wypracowanie sposobu na nasze żeglarstwo w UK. Kto śledzi uważnie portal Pogoria.org, przypomni sobie masę inicjatyw i pomysłów w tej dziedzinie. W wielu takich projektach braliśmy udział osobiście. Zaowocowało to wykształceniem się trzech ośrodków zorganizowanej formy uprawiania tej dyscypliny sportu w Londynie. Mowa tu oczywiście o YKP Londyn, Set Sail i grupie związanej z Dockland Sailing Centre. Poza Londynem działa kilku kapitalnych żeglarzy i żeglarek indywidualnie. Wspomnę jedynie Igora Murawskiego, redaktora czasopisma Poszukiwacze i Monikę Matis, szykującą się do wokółziemskich regat samotników. W sąsiedniej Irlandii zakotwiczyli harcerze z drużyny wodnej. Okazało się, że dysponują oni własną flotą i bazą sprzętowo-hangarową. W zestawieniu tych danych wynika jasno, że Polonijny wodniacki światek UK i Irlandii, to całkiem spora ilościowo i doskonała jakościowo grupa żeglarzy. Problem polega na tym, że gro tych ludzi nigdy się nie spotkało, nie poznało, a realizacja celów i założeń programowych odbywa się w ramach indywidualnych przedsięwzięć. To właśnie postanowiłem zmienić, przedstawiając Jurkowi pomysł zorganizowania spotkania żeglarskich aktywistów, przy okazji wystawy na Dinghy Show Alexandra Palac.

Informacja poszła w świat! Ze swojej strony zaprosiłem kolegę Radka Śląskiego, Szefa Komisji Szkolenia Śląskiego Okręgu Żeglarskiego. Obaj mamy podobne zapatrywanie na konieczność zmian w schemacie postrzegania organizacji żeglarstwa i szkolenia w Polsce. Ponadto będąc uczestnikami udanej inicjatywy integracyjnej z Dąbrowy Górniczej, chcieliśmy zaproponować dalszą współpracę naszego regionu z Polonią żeglarską UK i Irlandii.

Media i nośniki elektroniczne robią cuda. W kilka dni rozdzwoniły się telefony, a informacja trafiła do większości zaineresowanych.

Spotkanie odbyło się w ustalonym terminie 5tego marca 2017r w pubie Phenix. Dopisała frekwencja, bo jedynie sprawa kosztów przelotu spowodowała, że na miejsce nie dotarli koledzy z Irlandii. Zdecydowanie gorzej było z punktualnością!!! Co wzbudza moje, oby nieuzasadnione obawy. Osobiście oceniam punktualność, jako miernik zaangażowania. Niemniej jednak „pierwsze koty za płoty”, bo mieliśmy szansę spotkać się osobiście i przybliżyć szerszemu gronu cele i zadania realizowane w ramach poszczególnych grup. Powstało kilka spontanicznych pomysłów i planów. Będąc chłodnym realistą uważam, że uczyniliśmy pierwszy krok w kierunku wypracowania wspólnej płaszczyzny porozumienia. Jeśli to spotkanie zaowocuje tym, że odbędą się kolejne, to odnieśliśmy sukces. Natomiast gdy wypracujemy, pomysł na realizację rozpoczęcia, czy zakończenia sezonu w gronie przedstawicieli wszystkich żeglarzy w UK , Irlandii i gości z Polski, to warto było spędzić tych kilka chwil nad przygotowaniem całego przedsięwzięcia na Aleksandra Palac 5tego marca bieżącego roku.

Wracając do wystawy Dinghy Show 2017. Pozytywna energia i szaleństwo ostatnich zakupów. W powietrzu unosił się zapach wiosny. Zapach świeżego wiatru, słońca i przygody. Trzeba było wymienić to i owo, by żeglowanie było przyjemnością. Nie ma nic gorszego niż zimno, przetarte ręce i zmarznięte przemoczone nogi na łódce. Warto, więc wydać te parę funtów by żegluga, nawet w twardych warunkach przynosiła maksymalną ilość pozytywnych wrażeń.

Sprzęt został uzupełniony. Ziarno współpracy i integracji zostało posiane. My natomiast w tydzień po wystawie rozpoczęliśmy Sezon Nawigacyjny 2017. I niech to będzie pozytywne przesłanie i dobry grunt na wszelkie dalsze działania przyjaciół z pod znaku wiatru, wody i słońca.

Oddajemy cumy i A-hoy przygodo.

Tomasz, Bezan, Mazur.